wtorek, 26 sierpnia 2014

The Versatile Blogger Award

Woooow ;) Zostałam nominowana do nagrody The Versatile Blogger Award ;) Moja reakcja była bardzo jasna : What the Hell it's going on here? Haha Dobra przechodzę do tej poważnej części :P

Co należy zrobić będąc nominowanym:
1. Podziękuj osobie, która cię nominowała:
A więc bardzo, bardzo dziękuję Brooks x Love you xx
2. Pokaż nagrodę The Versatile Blooger Award na swoim blogu:
Ta da 
3. Ujawnij 7 faktów o sobie:
1. Mam bardzo duże rodzeństwo, wiem co mówię 5 sióstr i 3 braci to ogrom :P
2. Moja rodzina twierdzi, że jestem największym mieszańcem z rodzeństwa 
3. Na chrzcie dali mi imię Marta oraz takie jakieś drugie, którego nie ujawnię, ale wszyscy bliscy znajomi i tak nazywają mnie po prostu Jewel albo JJ
4. Jestem typem osoby, która bez muzyki nie umie żyć ^^ Nie ograniczam się jednak tylko do jednego gatunku, słucham wszystkiego oprócz wielkiej zagłady ludzkości Disco Polo
5. Aktualnie moje ścieżki prowadzą mnie do drugiej klasy technikum, co będzie dalej się zobaczy ;P
6. Jestem uzależniona od czekolady *.* Najbardziej od mleka czekoladowego, na które niestety jestem uczulona (uczulenie na laktozę to jedna wielka masakra:P), ale się tym nie przejmuję przez co później wszystko mnie swędzi haha
7. I ostatni punkt...Hmmm co by tu jeszcze powiedzieć.... Ooo już wiem, jestem typem marzycielki i optymistki, moja szklanka wiecznie jest do połowy pełna więc można powiedzieć, że jestem osobą która żyje pozytywnie i patrzy na świat przez różowe okulary :P
4. Nominuj 7 lub więcej blogów:
Kurczę jak ja mam problem z wymienieniem jednego to co dopiero 7 O.o
A więc zrobimy inaczej, nominuję wszystkich którzy przeczytają tę notkę :P, pozostawcie w komentarzu adresy blogów na które wstawiliście tą nagrodę, a wstawię link tutaj :* 

KOCHAM WAS BARDZO :* Pozdrawiam i ślę mocnego tulaska
Jewelka <3

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

{04} Jasna dupa...

Chodząc pomiędzy półkami sklepu, co raz wrzucałam coś do pełnego już koszyka.
- ORIENT! - słysząc krzyki, zdezorientowana odwróciłam się do tyłu i dostałam prosto w czoło z gumowej piłeczki, która spowodowała, że upadłam na ziemię - Jasna dupa - krzyknął ponownie czyjś głos. Nie orientując się nadal co stało się przed chwilą, spojrzałam zamglonym wzrokiem przed siebie.
- Czy ja mam zwidy czy widzę Anioła przed sobą? - zapytałam łapiąc się za bolące czoło - A nie to tylko Luke Brooks - powoli wstałam z ziemi i za chwilę znów bym na nią wróciła gdyby Brooksy nie złapał mnie w ostatniej chwili.
- Nic ci nie jest? - zapytał zmartwiony.
- Jak mnie to pytanie wkurza - oznajmiłam wyrywając się z ramion chłopaka - Przed chwilą dostałam z czegoś w czoło, a ty wyskakujesz z pytaniem czy nic mi nie jest - mierząc go wzrokiem podeszłam do kosza i zaczęłam go pchać w stronę kasy.
- Przepraszam - krzyknął chłopak za mną, ale zamilkł jak zobaczył mrożące spojrzenie które mu posłałam. 
- Może pójdę po jakieś tampony albo coś - powiedział zmieszany Jai stając obok mnie.
- Po co ci? - zapytałam unosząc brew do góry, czego od razu zaczęłam żałować ponieważ opuchnięte czoło dało o sobie znać. 
- Bo chyba tu komuś okres się zbliża - zaśmiał się i zręcznie odskoczył jak zamachnęłam się by walnąć go w ramię.
- Uważaj bo tobie wsadzę coś w - nie dokończyłam zdania, ale palcem wskazałam na dolne partię ciała.
- Luke pomóż - pisnął chłopak uciekając do brata.
- Ciota - kręcąc głową, wypakowałam zakupy na taśmę i podeszłam do kasy.
- Dzień dobry - znudzona dziewczyna nawet nie podniosła głowy jak się witała.
- Dzień dobry - odpowiedziałam z sarkazmem, pakując zeskanowane zakupy do toreb.
- Razem będzie 94 dolary australijskie.
- No chyba nie amerykańskie - parsknęłam pod nosem i przywołałam ręką Luke'a do siebie.
- Co chcesz zła istoto? - patrzył na mnie jakbym zaraz miała go zabić, albo zjeść żywce.
- Zapłać za zakupy dobra duszyczko - uśmiechając się uroczo, wzięłam dwie z czterech toreb i wyszłam przed sklep, gdzie przy budynku stał Jai i rozmawiał z kimś przez telefon. Podchodząc do niego, chcąc czy nie musiałam podsłuchać urywek jego rozmowy.
- Jak tak uważasz to nie mamy o czym rozmawiać - powiedział zdenerwowany i zabierając telefon on ucha włączył czerwoną słuchawkę.
- Kłopoty w raju? - zapytałam patrząc w jego oczy, w których zaczęły zbierać się łzy.
- Nic poważnego - powiedział kręcąc głową w celu odgonienia łez z oczu - A ty nie oddaj mi tę zakupy - powiedział już z uśmiechem wystawiając dłonie do przodu. Z uśmiechem podałam mu jedną z toreb.
- Coś ty takiego nakupowała? - zapytał zziajany Luke podchodząc do nas z pozostałymi torbami w rękach.
- Nic takiego - odparłam skromnie uśmiechając się szeroko. 
- Jasne, mówiłem już, że to zło wcielona - parsknął starszy z bliźniaków idąc przodem.
- A czy ja już mówiłam, że jesteś frajerem - przedrzeźniając go szłam obok niego, a Jai z drugiej strony.
- Małpa - warknął chłopak.
- Ale za to urocza - wystawiając mu język przyspieszyłam kroku.

- Ojejciu jak tego dużo - krzyknęła zaskoczona Gina na widok zakupów - I to wszystko potrzebne - dodała ze zdziwieniem przeglądając artykuły spożywcze - Żadnego mrożonego żarcia, żadnych chipsów - robiąc wielkie oczy, oparła się o krawędź stołu - Czy to aby na pewno chłopcy robili zakupy? - zapytała nadal w szoku Beau i Nasha, którzy siedzieli przy stole i grali w karty.
- Chyba klon z nimi był - powiedział Nash wskazując mnie głową.
- Oberwiesz za to ropucho - warknęłam w stronę chłopaka, który udał przerażenie.
- Nie boję się ciebie króliczku.
- Ciota - kręcąc głową, zaczęłam pomagać Ginie wkładać jedzenie do szafek.
- Dziękuje za zrobienie zakupów - powiedziała nagle kobieta przytulając mnie lekko.
- To nic takiego - oznajmiłam z uśmiechem - Nabawiłam się tylko małego guza na czole, ale co tam - przypominając sobie sytuację ze sklepu poczułam nagłą chęć mordu na Lukasie Brooksie.
- Właśnie a co ci się stało konkretnie? - zapytała kobieta włączając czajnik elektryczny.
- Chciałam ominąć starszą panią i niechcący potknęłam się i poleciałam na półkę z konserwami - skłamałam nie wiadomo dlaczego chroniąc dupę temu idiocie.
- Może przyłóż lód do tego - powiedziała zmartwiona.
- Nie potrzeba - uśmiechnęłam się lekko i wycierając ręce w ścierkę wyszłam z kuchni i skierowałam się do salonu.

Siedząc pomiędzy gromadą napalonych facetów (Nie chodzi o tych chłopaczków z Janoskians) poczułam się jakbym była małym dzieckiem.
- Nienawidzę was - warknęłam w stronę uśmiechniętej piątki, która z zadowoleniem patrzyła jak z Lilie jesteśmy miażdżone przez czterech mężczyzn o wadze zbliżonej do 150 kg, którzy nie to że byli pulchni to jeszcze pot ściekał po nich strużkami, nie strużki to za mało, to był POTOK.
- Jeszcze tylko jeden przystanek wytrzymacie to - zaśmiał się Skip przybijając piątkę z Jamesem.
- Uznajcie to za chalange - powiedział uśmiechnięty Luke zza kamery, którą trzymał w ręku.
- Zemszczę się - powiedziała groźnie Lilie, krzywiąc się kiedy kropla potu jednego z olbrzymów skapnęła jej na koszulę.
- O nasz przystanek - powiedział uśmiechnięty Beau wychodząc z autobusu razem z chłopakami.
- Dziękuję za jazdę - powiedziałam sztucznie w stronę mężczyzn i jak najszybciej wybiegłam z autobusu i klękając zaczęłam całować ziemię.
- Co ty robisz? - zapytał ze śmiechem James, przekrzywiając lekko głowę.
- Produkuję gówienko w papierku - uśmiechając się szeroko, wstałam z ziemi i podeszłam do chłopaków - Szykujcie się na słodką zemstę - nadal się uśmiechając chwyciłam siostrę za rękę i ruszyłyśmy w stronę galerii handlowej aby kupić jakieś nie przepocone ciuchy i się w nie przebrać. 

czwartek, 14 sierpnia 2014

{03} Czyli ty jesteś tym gorszym z bliźniaków

Czując czyjś wzrok na sobie, powoli otworzyłam jedno oko, a zaraz potem drugie.
- nudzi ci się? - zapytałam któregoś z bliźniaków, który pochylał się nade mną tak, że wystarczył jeden ruch i mogłabym go pocałować prosto w usta (gdyby jeszcze ktoś tego chciał).
- Masz ładne oczy - wyjąkał zawstydzony chłopak i odsuwając się ode mnie, siadł na krześle, które stało obok łóżka (ej co ono tam robiło, jeszcze wieczorem było pod ścianą O.o) - Widziałem już u kogoś podobne - stwierdził po chwili wpatrując się w moją twarz.
- Zapewne u mojej siostry Sherlocku - wywracając oczami, odrzuciłam kołdrę na bok i powoli wyszłam z łóżka.
- Masz ładne nogi - patrząc na niego ze zmarszczonymi brwiami, spojrzałam na swoją piżamę która składała się z różowej bokserki z Myszką Minnie i krótkich spodenek w serduszka.
- Gdzie się patrzysz? - zapytałam z uśmiechem, podchodząc do szafki, gdzie wczoraj wypakowałam swoje ubrania.
- Tam gdzie wzrok skieruje - zaśmiał się chłopak, rozkładając się na krześle.
- Czyli ty jesteś tym gorszym z bliźniaków - wywracając oczami, wzięłam parę spodni w moro i do tego czarną koszulkę z napisem "Holy Shit" - Jai jak sobie dobrze przypominam - dodałam, odwracając na chwilę głowę aby spojrzeć na jego wzrok, który spoczywał na mojej pupie - Faceci - wywracając oczami, wzięłam jeszcze czystą bieliznę i zostawiając chłopaka samego wyszłam z pokoju i skierowałam się do łazienki, która na moje szczęście była pusta. (strój Lou: KLIK).

Przeczesując palcami włosy, wróciłam do pokoju, który już był pusty, uśmiechając się szeroko założyłam na lewy nadgarstek dwie bransoletki i wyszłam z pokoju na śniadanie.
- Dzień dobry - przywitałam się grzecznie z Giną, która zaspana siedziała pochylona nad kubkiem kawy.
- Witaj Lilie - wymruczała podnosząc zaspane spojrzenie do góry.
- Jestem Lou - powiedziałam ze śmiechem, smarując kromkę chleba nutellą.
- Wybacz - powiedziała przecierając zaspane oczy - A mogę się dowiedzieć jak was odróżnić? Aby więcej nie popełnić tej pomyłki, ponieważ wiem jak bliźniaki nie lubią tego - zaśmiała się wskazując ręką wchodzącego do pokoju Jai'a. (Można go odróżnić po kolczyku w brwi, ha jestem boska :P).
- Ja mam kręcone włosy i bliznę w kąciku ust - powiedziałam dotykając lekko, małej blizny - A Lilie to ta z prostymi włosami i pieprzykiem pod okiem.
- Zapamiętam - podnosząc się z krzesła kobieta zniknęła za drzwiami do salonu, ale zaraz jej miejsce zajęła Lilie, która jak zawsze była ubrana elegancko, czyli czarne spodnie i koszula (Strój Lilie" KLIK). 
- Wyspałaś się? - zapytała siostra, smarując chleb masłem orzechowym.
- Można tak powiedzieć - z uśmiechem spojrzałam na Jai'a. - A ty?
- Obudziły mnie jakieś piski - wzruszając ramionami, oznajmiła mi tym samym ze nie wie kto wydawał te dźwięki.
- Ciekawie nie powiem - zaśmiałam się, nalewając do kubka herbaty.
- CZEŚĆ! - krzyk Beau i Luke spowodował, że moja ręka drgnęła a prę kropel płynu znalazło się na obrusie.
- Ciszej się nie da? - szepnęłam w ich stronę.
- NIE! - krzyknął Beau kręcąc głową - ALE TO NIC  W PORÓWNANIU Z NASZYM PREZENTEM DLA WAS! - nadal krzyczący chłopak, spowodował wybuch agresji u mojej siostry i idealny rzut bułką prosto w twarz chłopaka.
- Zamilcz gnomie jeden - wrzasnęła, powracając do jedzenia śniadania.
- To bolało Księżniczko - udając płacz, chłopak przytulił się do Luke'a.
- miało boleć Księciuniu - wywracając oczami, wzięła mój kubek i napiła się herbaty.
- Ale śmiechy, śmiechami jedzcie szybciej - powiedział Luke zabierając Jai'owi kanapkę z nutellą, nad którą chłopak skipiał się ok 5 minut, aby była równo posmarowana.
- To moje - krzyknął oburzony rzucając bratu spojrzenie pełne wyrzutu.
- Co moje to i twoje - zaśmiał się chłopak, znikając za drzwiami razem z Beau.
- Franca jedna - parsknął za nim bliźniak, biorąc zrezygnowany do ręki kolejną kromkę chleba.
- Daj pomogę ci - litując się nad nim szybko posmarowałam mu pieczywo czekoladowym kremem.
- Dzięki Minnie - zaśmiał się chłopak, wspominając wzór na mojej piżamie.
- Nie przeginaj Stalkerze - unosząc jedną brew do góry, wstałam od stołu w tym samym czasie co moja siostra.
- To co idziemy zobaczyć tą niespodziankę? - zapytała udając podekscytowanie.
- Jak musimy - robiąc grymas na twarzy weszłam do salonu gdzie oprócz Giny, Beau i Luke'a siedziała jeszcze jedna postać w kapturze.
- Hmm i to ma być ta niespodzianka? - zapytała Hippie unosząc brew do góry - To ja już wolę pływać w basenie.
- Hej  dziewczyny! - krzyknął nieznajomy zdejmując kaptur.
- Ty larwo - krzyknęła ze złością Lilie rzucając się z pięściami na gościa, który okazał się Nashem Grier - Nadal nie odkupiłeś mi laptopa Kurduplu - siadając okrakiem na nogach chłopaka zaczęła go okładać pięściami.
- Ciebie też miło widzieć Hopes - oznajmił z sarkazmem odsuwając jej ręce od swojej twarzy. przyglądając się temu przedstawieniu, oparłam się o framugę i się śmiałam.
- To wy się znacie? - zapytał zaskoczony Beau.
- Niestety - oznajmiłam podchodząc do nich i siadając obok Giny spojrzałam na chłopaka - To nasz brat cioteczny - przewracając oczami spojrzałam na Nasha który uśmiechał się szeroko.
- A ty nie masz zamiaru rzucić się na mnie z pięściami? - zapytał uśmiechając się szeroko.
- Nie - kręcąc głową posłałam mu mrożące spojrzenie - Zemsta jest słodsza, kiedy się jej nie spodziewasz- posyłając mu całusa, spojrzałam na grający telewizor - o "Master chef Australia" krzyknęłam zachwycona wpatrując się w telewizor.
- Wiedziałem, że widziałem już gdzieś te oczy - słysząc krzyk Jai'a spojrzałam zdziwiona na chłopaka - Nash ma takie - uśmiechając się szeroko chłopak siadł obok brata.
- Jak już mówiłam brawo Sherlocku - wywracając oczami powróciłam do oglądania programu.

Idąc przez miasto wraz z Lukiem i Jai'em coraz bardziej żałowałam, że zgodziłam się iść z nimi na zakupy.
- Ale to ja jestem ten przystojniejszy - krzyknął Luke, uderzając Jai'a w ramię.
- Kto ci takich głupot nagadał? - zapytał niższy z bliźniaków unosząc brew do góry - Mama, żeby ci smutno nie było?
- Miliony fanek - powiedział z dumą ten z kolczykiem w wardze.
- Przestaniecie? - krzyknęłam na nich - Żaden z was nie jest przystojny, nie wiem czym te dziewczyny się podniecają - wywracając oczami, przyspieszyłam kroku.
- Odezwała się piękna - powiedział z ironią Luke.
- Ta co przypomina połączenie Frankensteina z Hrabią Draculą - dodał Jai.
- Oj przymknijcie się - warknęłam do nich wchodząc do sklepu. 

Obserwatorzy